sheva17 napisał(a):Codzienne połączenia międzywojewódzkie do miast wielkości Słupska, czy Koszalina mogą być deficytowe
Dla jednych są deficytowe, dla innych nie. Zróbmy takie małe porównanie PKP z SNCF. Trasy Brest-Paryż i Opole-Warszawa. Wybór nieprzypadkowy, bo pociągiem TGV jedzie się z Brestu do Paryża ok. 4h25m, tak samo jak ekspresem czy IC z Opola do Warszawy. Miasta też są podobnej wielkości (Brest 150 tyś., Opole 130 tyś). SNCF serwuje pasażerom 7-8 par pociągów TGV dziennie. Stają one na stacjach: Morlaix (16 tyś. mieszk.), Guigamp (9 tyś.), St. Brieuc (44. tyś.), Rennes (205 tyś., od tego miasta do Paryża jest już 20 par pociągów TGV dziennie), Laval (50 tyś.), i Le Mans (ok. 150 tyś). Po drodze z Opola do Warszawy są natomiast miejscowości: Kędzierzyn-Koźle (65 tyś. mieszkańców), Gliwice (200 tyś.), Zabrze (180 tyś.), Katowice (310 tyś.), Sosnowiec (220 tysięcy mieszkańców), Zawiercie (53 tyś.). Na pierwszy rzut oka widać, że "potencjał ludnościowy" obu tras jest zupełnie inny. Na trasie z Opola do Warszawy mieszka kilkakrotnie więcej ludzi (a jeszcze dochodzi Wrocław, Brest jest natomiast stacją końcową), niż przy linii z Berstu do Paryża. I co? Z Opola do Warszawy kursują 4 pary pociągów ekspresowych i IC. W Polsce się nic więcej nie opłaca. Problem jednak w tym (a to rozumieją we Francji), że to dobry rozkład i duża liczba połączeń w takcie nakręca popularność. U nas urzędnicy za biurkami lepiej wiedzą jakie są potencjalne "potoki".
"Najlepszym dowodem na to, że istnieje jakaś pozaziemska inteligencja jest to, że się z nami nie kontaktują" A. Einstein